no a tak poza tym to mimo, ze rozstalismy sie w styczniu (grudniu?) nie znaczy, ze “cykliczny charaktem mojego zycia” nie istnieje. istnieje! bylismy dokladnie ze soba rok i trzy miesiace. to znaczy okolo dokladnie rok i trzy miesiace. z moja poprzednia wielka miloscia bylismy ze soba tez rok i trzy miesiace. okolo.
(to nie znaczy ze g byl moja kolejna wielka miloscia, nie byl)
hm.. tylko rozniece trzeba wskazac - za tamtym razem to ja zostalam porzucona, to ja cierpialam i robilam wszystko, zeby to odwrocic, nie moglam sie pogodzic z tym, ze tak naprawde nie moge zrobic nic. heh.. tym razem probowalam sie rozstac przez jakies dwa miesiace i nie udawalo mi sie to (“nie mozemy byc bez siebie”). i w koncu oddalilam sie na tyle, ze jego zaczelo to bolec i to on ze mna zerwal twierdzac, ze “to ja wszystko spierdolilam”. I teraz to niestety on sam podjal ta decyzje i sprobuje zrzucic wine na mnie (udaje mu sie to). A latwiej by mi bylo gdybym to ja zerwala a on nie moglby sie z tym pogodzic. Teraz on “zrozumial” i “przeszedl nad tym do porzadku dziennego”. I nie teskni. Nie cierpi. Nie czuje, ze jestem nieosiagalna, bo to on mnie zostawil. A powinno byc troszeczke inaczej.
Chuj z tym, jakos przeboleje, zajmie mi to pewnie ok miesiaca (biorac pod uwage to, ze od dluzszego czasu sie do tego przygotowywalam) i bedzie ok. Potem on zacznie zalowac. A ja juz zapomne.
Tak naprawde to czuje taka cudowna wolnosc.
To nie znaczy, ze rozstanie zlikwidowalo wszystkie moje problemy, bo pod wplywem g zaszly we mnie pewne istotne zmiany - na sile staram sie dystansowac do wszystkich ludzi, z roznym skutkiem ale na pewno nie umiem juz rozmawiac z ludzmi o moich uczuciach. Mam blokade. Tylko do niektorych potrafie sie odezwac. Do tych, ktorzy nie moga mnie zranic i rozczarowac. Duzo mowie d. duzo mowie kalinie. Mojej wlasnej dziewczynie nie potrafie nic powiedziec. I nawet nie moge sie tak naprawde w zwiazek z nia zaangazowac. (Tak, moja dziewczyna, to ta z ktora probowal mnie zeswatac moj byly twierdzac, ze to sprawi, ze miedzy nami bedzie lepiej - skutek ja sama przewidzialam bezblednie). Nie ufam jej, boje sie ze mnie zdradzi, ze nie bedzie mnie traktowala powaznie albo ze bedzie kolejna osoba ktora mnie rozczaruje, zawiedzie. A do tego nie moge doprowadzic.
Musze poukladac swoje uczucia i emocje.
Nie oczekujcie ode mnie wybuchow zazdrosci, nie jestem do nich zdolna. bede plakac po kontach, ale wy nie uslyszycie ani slowa o tym co naprawde czuje.
To d mi powiedziala ostatnio zebym nie przymulala. A jak powiedzialam ze nie przymulam to powiedziala, ze owszem, ale jak nikt nie patrzy.